Sri Ramana MaharisziKażdy przechodzi przez różnego rodzaju próby, by w końcu stać się tym, czym już jest. Cały wysiłek polega na pozbyciu się błędnego wrażenia, że jesteśmy ograniczeni i skrępowani niedolami tego życia.

Jeżeli Ja nie jest wieczne, nie jest warte posiadania. Dlatego to, czego szukamy, nie jest czymś, co musimy powołać do istnienia, ale jest wieczne i obecne dokładnie w tej chwili, obecne tak samo jak twoja własna świadomość.” Śri Ramana Maharishi

.

W Indiach religia, filozofia i psychologia są trzema postaciami jednego – szukania prawdy. Psychologia indyjska zna metody pogłębiania i rozszerzania  świadomości a także rozbijania zapór, które póki istnieją uniemożliwiają bezpośrednie, intuicyjne postrzeganie rzeczywistości. Śri Ramana Maharishi jest jednym z największych znawców tych metod.” Maurycy Frydman (przetłumaczył książkę Maharishiego „Kim jestem?”)

.

Śri Ramana Maharishi w swojej książce „Kim jestem?” powiedział:

„Pojęcie Ja właściwe jest każdej istocie i jest zawarte w każdym wrażeniu. Mówimy: ja idę, ja czynię, ja jestem. Gdy zaczniesz wnikać, czym jest to Ja, wyda ci się, że jest ono związane z ciałem ponieważ wrażenia i działania od ciała zależą.

Lecz czy ciało mogłoby promieniować i działać jako Ja?

Nie, to byłoby niemożliwe.

Nie było go wszak przed narodzeniem, znika ze świadomości we śnie i w końcu staje się martwe. Ciało nie jest jednolite, składa się z wielu części i zbudowane jest z wielu elementów. Zaiste, ciało to nie Ja.

Kim więc ja jestem? Ciało fizyczne to nie Ja, ani też pięć moich zmysłów, ani ciało subtelne, ani energie życiowe. Wszystko to mogę postrzec, zobaczyć, poczuć, uświadomić sobie. A jeżeli mogę to sobie uświadomić to znaczy, że nie jestem tym.

Jestem tym, kto sobie uświadamia, a nie przedmiotem mojego uświadomienia. Oko nie może zobaczyć samego siebie .

Ego ludzkie, przejawiające się we świadomości jako pojęcie Ja jest korzeniem, z którego wyrasta drzewo ułudy. Nie daj się zwieść niezliczonym myślom prowadzącym do utożsamiania się z tym, co cielesne, które na początku drogi szukania Jaźni wszystko przesłaniają.

Trzymaj się od nich z daleka jak beznamiętny widz, który rzekł do siebie:

„Niech się dzieje, co się dzieje, niech się stanie, co się stać musi. Jestem tylko świadkiem.”

Wytrwanie w tej postawie, spokój umysłu i niewzruszony, ciągły wysiłek by w Jaźni trwać, wypali myśli utożsamiania się z ciałem. Myśli te są największą przeszkodą w rozwoju duchowym.”

.

…………………………………………………………………………………………………………………

Adam Bytof – Medytacja „Świadomość Świadka”

Tekst tego nagrania został zainspirowany twórczością Kena Wilbera, a sam Ken Wilber powoływał się na wcześniejszą metodę Śri Ramana Maharishiego – wielkiego mędrca indyjskiego, zmarłego w 1952 roku.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.


Nagranie to zawiera dźwięki synchronizujące fale mózgowe.

Do jego słuchania nie jest wymagane zakładanie słuchawek.

Tutaj możesz pobrać nagranie tej medytacji w formacie mp3

……………………………………………………………………………..…………………..………………

.

Umierająca na raka Treya, żona Kena Wilbera, w momencie wielkiego cierpienia poprosiła go o przeczytanie fragmentu z jego książki „No Boundary” – Ćwiczenie Świadka. Ćwiczenie to jest standardową techniką samopoznania, odwiecznym pytaniem: „Kim jestem?” – upowszechnioną przez Śri Ramana Maharishiego.

Ken Wilber

.

Ken odpowiedział:

 

Kochanie, gdy to będę czytał, spróbuj rozpoznać znaczenie każdego zdania najlepiej jak potrafisz.

..

Mam ciało, ale nie jestem ciałem. Widzę i czuję swoje ciało, a to, co można zobaczyć i poczuć, nie jest prawdziwym Widzącym. Moje ciało może być zmęczone albo pobudzone, chore albo zdrowe, ciężkie albo lekkie, niespokojne albo spokojne, ale nie ma to nic wspólnego z moim wewnętrznym Ja, ze Świadkiem. Mam ciało, ale nie jestem ciałem.

.

Mam pragnienia, ale nie jestem pragnieniami. Znam swoje pragnienia, a to, co może być znane, nie jest prawdziwym Wiedzącym. Pragnienia przychodzą i odchodzą, przepływają przez moją świadomość, ale nie mają wpływu na moje wewnętrzne Ja, na Świadka. Mam pragnienia, ale nie jestem pragnieniami.

.

Mam uczucia, ale nie jestem uczuciami. Odczuwam swoje uczucia, a to, co można odczuć, nie jest prawdziwym Czującym. Uczucia przepływają przeze mnie, ale nie mają wpływu na moje wewnętrzne Ja, na Świadka. Mam uczucia, ale nie jestem uczuciami.

.

Mam myśli, ale nie jestem myślami. Widzę i znam swoje myśli, a to, co może być znane, nie jest prawdziwym Wiedzącym. Myśli przychodzą do mnie i myśli mnie opuszczają, ale nie mają wpływu na moje wewnętrzne Ja, na Świadka. Mam myśli, ale nie jestem myślami.

Potem afirmuj tak silnie jak potrafisz: Jestem tym, co zostaje, czystym centrum świadomości, nieporuszonym Świadkiem wszystkich tych myśli, uczuć, emocji i odczuć.”

.

Wobec wielkiego cierpienia swojej żony Ken czuł się bezradny jak nigdy przedtem. Pragnął tylko by minął jej ból, a wszystko, co mógł jej dać, to były słowa.

Czytał więc dalej:

.

Tak oto, gdy dotykamy transpersonalnego Świadka, zaczynamy uwalniać się od naszych czysto prywatnych problemów, zmartwień i trosk. Właściwie nawet nie próbujemy rozwiązywać problemów i zmartwień. Oto nasze jedyne zajęcie: obserwować zmartwienie, po prostu tylko być go świadomym, nie oceniać go, nie unikać, nie dramatyzować, nie pracować nad nim ani nie opierać mu się.

Gdy pojawi się jakieś uczucie bądź odczucie, jesteśmy jego świadkiem. Jeżeli pojawia się nienawiść, jesteśmy jej świadkiem. Nic nie trzeba czynić, ale jeżeli pojawia się działanie, jesteśmy jego świadkiem.

Pozostań „świadomością, która nie wybiera” w samym środku wszystkich kłopotów. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy zrozumiemy, że żaden z tych kłopotów nie tworzy mojego prawdziwego Ja, Świadka. Dopóki jesteśmy do nich przywiązani, dopóty będziemy usiłowali nimi manipulować.

Każdy krok, który uczynimy, żeby rozwiązać jakieś zmartwienie, po prostu umocni złudzenie, że jesteśmy tym zmartwieniem. Tak więc usiłowanie ucieczki przed jakimś zmartwieniem ostatecznie tylko je pogłębia.

Zamiast walczyć ze zmartwieniem, po prostu musimy przyjąć wobec niego postawę niewinności i bezstronności. Mistycy i mędrcy lubią porównywać ten stan bycia Świadkiem do lustra. Po prostu odbijamy jakieś odczucia czy myśli, nie przywiązując się do nich ani ich nie odpychając, tak jak lustro doskonale i bezstronnie odbija to, co się przed nim pojawi.

Chuang Tzu mówi:

Człowiek doskonały używa swojego umysłu jak lustra. Niczego nie chwyta; niczego nie odrzuca; otrzymuje, lecz nie zatrzymuje.

Kiedy zaczynasz zdawać sobie sprawę z tego, że nie jesteś na przykład swoim niepokojem, twój niepokój właściwie przestaje ci zagrażać. Nawet jeżeli jest, to nie ma nad tobą władzy, bo nie jesteś już do niego przywiązana. Już z nim nie walczysz, nie opierasz mu się ani od niego nie uciekasz. Przyjmujesz niepokój takim, jaki jest, i pozwalasz mu działać, tak, jak on sam chce. Nie masz nic do stracenia, nic do uzyskania z powodu jego obecności albo nieobecności, gdyż tylko obserwujesz, jak się pojawia, tak jak mogłabyś obserwować przesuwające się po niebie chmury.

Tak więc każde uczucie, odczucie, myśl, wspomnienie czy doświadczenie, które cię niepokoi, jest po prostu jednością z tym, z czym już się utożsamiłaś, ze Świadkiem, a ostatecznym rozwiązaniem twoich kłopotów jest po prostu zerwanie tej identyfikacji. Pozwalasz, by cię opuściły, zdając sobie sprawę, że nie są tobą – dlatego, że je widzisz, nie mogą być prawdziwym Widzącym.

Ponieważ nie są twoim prawdziwym Ja, nie ma powodu, żebyś się z nimi identyfikowała, kurczowo się ich trzymała czy pozwalała, by ograniczały twoje Ja. Być świadkiem tych stanów – oznacza przekroczyć je. Nie zachodzą cię już od tyłu, bo widzisz je przed sobą.

Jeżeli uparcie to ćwiczysz, zaczynasz dostrzegać zasadnicze zmiany w poczuciu Ja. Doświadczasz na przykład głębokiego uczucia wolności, lekkości, ulgi. To źródło, to „oko cyklonu” pozostanie czyste i spokojne, nawet pośród wichrów niepokoju i cierpienia szalejących wokół niego.

Odkrycie tego centrum jest jak nurkowanie w groźnych falach na powierzchni rozszalałego oceanu wprost w ciche i bezpieczne głębiny na jego dnie. Najpierw może znajdziesz się tylko kilka stóp pod rozszalałymi falami emocji, ale dzięki cierpliwości nauczysz się topić upiory w cichych głębiach swojej duszy i leżeć na dnie, wpatrując się w sztorm na powierzchni.

Być może zbliżamy się do podstawowej myśli mistyków – istnieje tylko jedno nieśmiertelne Ja albo jeden Świadek, wspólny nam wszystkim.

Być może ty, jak większość ludzi, czujesz, że jesteś tą samą osobą, którą byłaś wczoraj. Być może czujesz również, że jesteś tą samą osobą, którą byłaś rok temu. Rzeczywiście, wszędzie, dokąd sięgasz pamięcią, wydajesz się sobie taka sama. Mówiąc inaczej: nie pamiętasz takiego okresu, kiedy nie byłabyś sobą.

Innymi słowy, jest w tobie coś, czego nie zmienił upływ czasu. Ale twoje ciało z pewnością nie jest takie same jak rok temu. Również odczucia są dzisiaj inne. I na pewno twoje wspomnienia są inne niż dziesięć lat temu. Umysł, ciało, uczucia – wszystko zmieniło się z czasem. Ale coś pozostało niezmienione i ty wiesz, że coś się nie zmieniło. Coś pozostało takie samo. Co to jest?

Rok temu o tej samej porze miałaś inne zmartwienia i inne problemy. Twoje doświadczenia były inne, inne były twoje myśli. Wszystko to zniknęło, ale coś pozostało.

Idźmy dalej. Gdybyś przeniosła się do zupełnie innego kraju, gdybyś miała innych przyjaciół, inne otoczenie, nowe doświadczenia, nowe myśli… Wciąż miałabyś to samo wewnętrzne poczucie Ja.

A gdybyś teraz zapomniała o pierwszych dziesięciu, piętnastu czy dwudziestu latach swojego życia? Wciąż miałabyś to samo wewnętrzne poczucie Ja, prawda?

A gdybyś teraz choć na chwilę zapomniała o wszystkim, co ci się przydarzyło w przeszłości, i czuła tylko to czyste, wewnętrzne Ja – czy cokolwiek naprawdę by się zmieniło?

Mówiąc krótko, jest w tobie coś – to głębokie, wewnętrzne poczucie Ja – co nie jest pamięcią, myślami, umysłem, ciałem, doświadczeniem, otoczeniem, uczuciami, konfliktami, doznaniami czy nastrojami. Gdyż wszystko to się zmieniło i może się zmieniać bez naruszania wewnętrznego Ja. Tym, co pozostaje niezmienione przez upływ czasu jest bezosobowy Świadek i Ja.

Czy więc tak trudno uświadomić sobie, że każde świadome istnienie posiada to samo wewnętrzne Ja? I że z tego powodu całkowita liczba transcendentnych Ja jest niczym innym jak jednością?

Już doszliśmy do tego, że gdybyś miała inne ciało, wciąż czułabyś to samo Ja – i dokładnie tak samo czuje każdy człowiek. Czy nie wystarczy powiedzieć, że istnieje tylko jedno Ja, przyjmujące różne poglądy, różne wspomnienia, różne uczucia i doznania?

I to nie tylko teraz, ale zawsze, w przeszłości i w przyszłości. Skoro niewątpliwie czujesz (chociaż twoja pamięć, umysł i ciało są inne), że jesteś tą samą osobą, którą byłaś dwadzieścia lat temu (nie tym samym ego czy tym samym ciałem, ale tym samym Ja), a więc jeżeli Ja nie jest zależne od wspomnień, czy nie mogłaś być tym samym Ja dwieście lat temu?

Mówiąc słowami fizyka Schrodingera:

To niemożliwe, aby ta jedność wiedzy, uczuć i wyborów, którą nazywasz swoją własną, nagle z nicości przemieniła się w istnienie, i to całkiem niedawno; ta wiedza, uczucia i wybory są wieczne i niezmienialne i są jednym we wszystkich ludziach, a nawet we wszystkich czujących istotach.

.

Warunki, w jakich istniejesz są prawie tak stare jak skały. Przez tysiące lat ludzie cierpieli, a kobiety rodziły w bólach. Może sto lat temu ktoś siedział na tym samym miejscu i tak jak ty z podziwem i tęsknotą w sercu patrzył na światło umierające w lodowcach? I tak jak ty zrodzony był z mężczyzny i kobiety. Czuł ból i ulotną radość. Tak jak ty. Czy był kimś innym? Czy nie był tobą?”.

Mówimy: nie mógł być mną, bo ja nie pamiętam, co się wtedy działo. Ale to właśnie jest ten straszny błąd, polegający na utożsamieniu Ja ze wspomnieniami, a przecież dopiero co przekonaliśmy się, że Ja nie jest pamięcią, lecz świadkiem pamięci. Poza tym pewnie nawet nie pamiętasz, co ci się przydarzyło w zeszłym miesiącu, ale wciąż jesteś Ja.

Cóż z tego, że nie pamiętasz, co się stało w zeszłym stuleciu? Wciąż jesteś tym transcendentnym Ja i to Ja –jest tylko jedno w całym wszechświecie – to jest to samo Ja, które budzi się w każdym nowo narodzonym istnieniu, to samo, które było w naszych przodkach, to samo, które będzie w naszych następcach – jedno i to samo Ja.

Czujemy, że jesteśmy inni tylko dlatego, że popełniamy błąd utożsamiania wewnętrznego i transpersonalnego Ja z zewnętrzną i indywidualną pamięcią, umysłem, ciałem, które rzeczywiście są inne.

Wracając jednak do tego wewnętrznego Ja: co to właściwie jest?

Nie narodziło się z twoim ciałem ani nie zginie z twoją śmiercią. Nie zależy od czasu ani nie przysparza zmartwień. Jest bezbarwne, bez kształtu, bez formy, bez wymiaru, a jednak ukazuje twoim oczom całe królestwo. Widzi słońce, chmury, gwiazdy i księżyc, ale samo nie może być widziane. Słyszy ptaki, świerszcze, wodospad, ale samo nie może być usłyszane. Chwyta spadający liść, kruszącą się skałę, ale samo nie może być schwytane.

Nie musisz podejmować próby ujrzenia swego transpersonalnego Ja, co zresztą i tak jest niemożliwe. Czy oko może zobaczyć samo siebie? Powinnaś tylko uparcie, stopniowo porzucać fałszywe utożsamianie się ze wspomnieniami, umysłem, ciałem, emocjami i myślami. Nie wymaga to żadnego nadludzkiego wysiłku ani teoretycznego zrozumienia. Musisz zrozumieć tylko jedno: cokolwiek widzisz nie może to być Widzący. Wszystko, co wiesz o sobie nie jest twoim Ja, Wiedzącym, wewnętrznym Ja, którego nie można postrzec, zdefiniować czy uczynić żadnym przedmiotem.

Dopóki jesteś w kontakcie z twoim prawdziwym Ja, nie widzisz niczego, po prostu odczuwasz wolność wewnętrzną, ulgę, otwartość, która oznacza nieobecność ograniczeń, nieobecność przymusów, nieobecność przedmiotów. Buddyści nazywają to „pustką”.

Prawdziwe Ja nie jest rzeczą, lecz przezroczystą otwartością lub pustką wolną od utożsamiania się z poszczególnymi przedmiotami czy wydarzeniami. Niewola jest niczym innym jak tylko fałszywą identyfikacją Widzącego ze wszystkim, co można zobaczyć. Wyzwolenie zaczyna się od prostego odwrócenia się od tego błędu.

To prosta, lecz żmudna praktyka; jej rezultatem jest wyzwolenie w tym życiu, gdyż transcendentne Ja uznane jest wszędzie za promień Boskości.

W zasadzie twoje transcendentne Ja jest naturą tożsamą z Bogiem. Gdyż jest ono ostatecznie samym Bogiem, który patrzy twoimi oczyma, słucha twoimi uszami i mówi twoim językiem. Jak inaczej mógłby św. Klemens stwierdzić, że ten, kto zna samego siebie, zna Boga?

Jest to więc przesłanie świętych, mędrców i mistyków, czy są Indianami, taoistami, hinduistami, muzułmanami, buddystami czy chrześcijanami; na samym dnie twojej duszy jest dusza całej ludzkości – dusza boska, transcendentna, prowadząca od niewoli do wyzwolenia, od snu do przebudzenia, od czasu do wieczności, od śmierci do nieśmiertelności.”

– To jest piękne, kochanie. Teraz to dla mnie bardzo wiele znaczy – powiedziała Treya. – To już nie są tylko słowa.

.

.

Cytowany tekst przekazałem z książki Kena Wilbera „Śmiertelni nieśmiertelni”.

Zapisz

2 odpowiedzi na “ Medytacja – Kim Jestem? (Adam Bytof) ”

  1. jurek pisze:

    Dziękuję

  2. Urszula pisze:

    Bardzo wyzwalające przesłanie. Bardze pomaga w uwolnieniu się od cierpienia.

Trackbacks & Pingbacks:

Zostaw komentarz