.


Rachunek sumienia


Od najmłodszych lat byłam „tresowana” przez społeczeństwo, podobnie jak większość ludzi.

Jednym z wielu wątków tej tresury był tzw. „rachunek sumienia” i nie ważne czy była to wersja religijna czy świecka, w jednej i drugiej chodzi o to samo.

Szkodliwość polegała na tym, że „trenerzy” sami nie wiedzieli czym w swej istocie jest sumienie i stosowali ujednoliconą doktrynę pamiętania i wyliczania „grzechów”, złych uczynków czy zwykłych błędów … tylko to było ważne.

I tak kodowaliśmy się od najmłodszych lat wszechobecną zaniżoną samooceną, postawą nieudacznika, który w nocy i po północy wyliczy własne ułomności oraz nie może przypomnieć sobie niczego innego.

Podobno miało to kiedyś dać pozytywne rezultaty….. czekałam wiele lat i zauważyłam, że nic dobrego nie wynika z takiego bicia się w piersi. Przecież nawyk krytykowania siebie i innych jaki nabyliśmy nie jest niczym dobrym.

Tak więc z „dobrego serca moralistów” zostaliśmy wpędzeni w kanał na prawdę trudnych energii.

(więcej…)