Przedstawiam Ci fragmenty książki Swamiego Muktanandy „Czy śmierć rzeczywiście istnieje?”


Autor wstępu do niej dr Stanislaus Grof, psychiatra, były Dyrektor w Marylandzkim Ośrodku Badań Psychiatrycznych oraz docent psychiatrii na Uniwersytecie Johna Hopkinsa, który przez 25 lat prowadził rozległe badania naukowe nad niezwykłymi stanami świadomości pisze tak:


Śmierć jest najbardziej powszechnym i nieodwołalnym faktem wieńczącym ludzkie życie. Każdy z nas, bez wyjątku, staje przed obliczem śmierci swoich krewnych, przyjaciół czy znajomych i ostatecznie wobec swego własnego zgonu biologicznego.


Współczesna, materialistyczna nauka uważa człowieka za maszynę biologiczną żyjącą w materialnym wszechświecie. Świadomość jest traktowana po prostu jako produkt procesów fizjologicznych zachodzących w mózgu. Jedynym logicznym wnioskiem wynikającym z tego założenia jest mniemanie, że zniszczenie ciała i mózgu musi być równoznaczne z ostatecznym końcem istoty ludzkiej.


Powyższy pogląd jest tak powszechny w rozumowaniu naukowym, że każdy kto twierdzi, iż świadomość istnieje niezależnie od ciała i poza momentem jego fizycznej śmierci, uważany jest przez naukowców zachodnich za kiepsko wykształconego, przejawiającego pobożne życzenia lub nawet za psychopatę.


Współczesna medycyna, ze swą wysoko wyspecjalizowaną technologią uważa śmierć za coś, co należy pokonać lub przynajmniej opóźnić za każdą cenę.


Gdy personel medyczny walczy o przedłużenie życia biologicznego, bardzo mało uwagi poświęca się psychologicznym potrzebom pacjenta, czy też jakości jego ostatnich dni życia.


Typowy człowiek Zachodu całkowicie nieprzygotowany, odizolowany od autentycznych kontaktów międzyludzkich staje przed obliczem śmierci, najbardziej głębokiego ze wszystkich kryzysów, który dotyczy jednocześnie biologicznego, emocjonalnego, filozoficznego i duchowego wymiaru jego istnienia.


Tanatologia, nauka o śmierci i umieraniu jest tą dziedziną, o której ludzie Zachodu mogą dowiedzieć się dużo więcej od starożytnych kultur i z duchowych praktyk Wschodu. W tradycjach Wschodu doświadczalna wiedza o śmierci jest nieodłączną częścią wiedzy o życiu.


W niniejszej książce Swami Muktananda Paramahansa, jeden z najbardziej poważanych w świecie nauczycieli duchowych, przekazuje nam wysublimowaną wiedzę o śmierci, zgodną ze starożytną tradycją.


Zgodnie z jego naukami, cierpienie, czy to w życiu, czy też podczas umierania, wynika z niezrozumienia naszej własnej prawdziwej natury i z fałszywego poczucia tożsamości. Ponieważ utożsamiamy się z naszym ciałem i z naszą rolą społeczną, lękamy się je stracić.


Jednakże gdy uświadomimy sobie, że nasza tożsamość znajduje się nie w ego lub ciele, ale w subtelnej świadomości, która działa zarówno poprzez nie jak i poza nimi, wtedy nasz fizyczny zgon nie wydaje się nam już końcem wszystkiego.


Jedynym skutecznym środkiem uwalniającym nas od przywiązania do ego i ciała a tym samym od strachu przed śmiercią jest praktyka duchowa a szczególnie medytacja.


Kiedy ktoś poznaje swoją własną rzeczywistą Jaźń, znika nie tylko strach przed śmiercią, ale znika również cierpienie odczuwane w życiu. Dla osoby, która zna Jaźń, zarówno życie jak i śmierć stają się przyjemną grą.


Swami Muktananda opisuje cykl ‘życie – śmierć’ zgodnie z doktryną karmana, starożytnego i niezmiennego prawa przyczyny i skutku, które mówi, że każdy człowiek musi doświadczyć konsekwencji każdego swego czynu.


Nie jest tak, że rodzimy się i umieramy tylko jeden raz; narodziny i śmierć są częścią ciągłego cyklu, który kończy się dopiero wtedy, kiedy odkrywamy w sobie całkowicie wolną świadomość, swoją Jaźń, która przenika wszystko, jest niezniszczalna i wieczna nie podlegając narodzinom i śmierci.


Człowiek, który doświadcza swojej własnej natury i całkowicie się z nią identyfikuje, nie lęka się śmierci swego fizycznego ciała, ponieważ doświadcza w sposób przemożny poczucia własnej nieśmiertelności.


Do niedawna większość uczonych zachodnich uznałaby takie poglądy za nie do pogodzenia z wynikami nauk i ze zdrowym rozsądkiem. Jednakże ostatnie osiągnięcia w dziedzinie fizyki i w badaniach nad świadomością ujawniły daleko idące analogie pomiędzy współczesnymi odkryciami naukowymi a systemami filozoficznymi i duchowymi Wschodu.


Nauczanie Muktanandy oparte jest na bezpośrednim, powtarzalnym doświadczeniu, może nas uwolnić od najgłębiej zakorzenionych lęków i poprowadzić ku nieprawdopodobnej wolności i radości. Dlatego stanowi dla nas wartość bezcenną.


Swami Muktananda mówi:

Jeśli jest jakaś Prawda na tym świecie, jeśli istnieje jakaś wielkość, to leży ona w człowieku.

Gdy Bóg objawia się, to czyni to w ludzkim sercu.

Istota ludzka jest wielka; jest wspaniała; jest wzniosła. Ze wszystkich istot na świecie, istota ludzka stoi najwyżej.


Dlaczego? Ponieważ może zarabiać pieniądze?

Nawet zwierzęta mogą pracować i zarabiać pieniądze.


Ponieważ może jeść, spać i rozmnażać się?

Nie, wszystkie inne istoty jedzą i śpią i rozmnażają się.


Cóż więc to jest takiego, co czyni człowieka istotą tak idealną?

Dlaczego życie ludzkie jest tak wzniosłe?


Jeśli spytasz konia lub psa kim jest, nie będzie mógł ci odpowiedzieć; ze wszystkich istot tylko człowiek posiada zdolność poznania siebie.


 

I to właśnie stanowi coś bardzo szczególnego w ludzkim życiu.


Jeśli człowiek nie wykorzystuje swojego życia, aby poznać siebie, aby zrozumieć swą własną wewnętrzną Świadomość, wtedy jego życie jest zmarnowane. Obowiązkiem człowieka jest odkrycie kim jest.


Ludzie powinni zrozumieć realność świata.

Obawiamy się śmierci bez żadnego powodu.

Nawet jeśli boimy się śmierci, to i tak umrzemy, dlaczego więc nie przyjąć tego odważnie?


Jeśli człowiek jest dzielny w obliczu śmierci, to kiedy umiera, czuje, że po prostu zasypia. Nie czuje żadnej męki.


Obserwowałem wielu ludzi umierających.

Zobaczyłem, że śmierć nie jest straszna; problem tylko w tym, że się jej boimy.


W rzeczywistości śmierć nie jest niczym innym, jak długim snem. Różnica jest taka, że w zwykłym śnie człowiek wie, że się obudzi, podczas gdy w śnie śmiertelnym człowiek nie budzi się – przynajmniej nie w tym ciele.


Bhagawadgita mówi”


Gdy człowiek rodzi się, musi przyjść śmierć.

Gdy człowiek umiera, muszą przyjść nowe narodziny.”


Tak jak człowiek odrzuca zużyte ubranie i przywdziewa nowe, tak Jaźń odrzuca zużyte ciała i wstępuje w nowe.”


Skoro tak się sprawa przedstawia, to dlaczego człowiek się niepokoi? Dlaczego płacze?


Dla mądrej osoby śmierć jest piękna; boi się jej tylko człowiek, któremu brakuje wiedzy.


Bardzo mało ludzi cieszy się z powodu umierania.

Ludzie wiedzą, że kiedyś muszą umrzeć, ale nigdy nie chcą umierać właśnie teraz, w tym momencie. Większość ludzi umierając traci świadomość i opuszcza ciało bez własnej woli.


Dzieje się tak dlatego, że dusza jednostkowa myśli: „Jestem tym ciałem; jestem mężczyzną; jestem lekarzem; doświadczam tej przyjemności; doświadczam tego bólu.”


Nie uświadamia sobie, że nie jest ani mężczyzną, ani kobietą, ani czyniącym, ani doświadczającym czegokolwiek.


Nie rozumie, że jej prawdziwa Jaźń, jej najgłębsza Świadomość, jest całkowicie wolna od wszelkich ciał, wszelkich przyjemności i całego bólu.


Bhagawadgita mówi:


Broń tego nie zrani; ogień tego nie spali; woda tego nie zmoczy; wiatr tego nie wysuszy.”


Ta Jaźń nie może być zraniona, spalona, zmoczona ani wysuszona. Jest wieczna, przenikająca wszystko, stała, pradawna i niewzruszona.”


Jaźń jest niezniszczalna.


Nigdy nie może umrzeć. Osoba, która o tym wie, nie boi się umrzeć, a nawet wita śmierć z zadowoleniem.


Ludzie, którzy lamentują, „Och, umieram, co teraz zrobię?” w rzeczywistości wcale nie umierają; są oni zabierani siłą przez śmierć.


Rozmawiałem z żoną wyznawcy z Bombaju po śmierci jej męża; opisała mi interesujący przypadek, który zdarzył się podczas jego śmierci.


Siedziała obok jego łóżka, kiedy prana, siła życiowa, opuściła jego ciało; zobaczyła niebieski punkt – migocący, błyszczący, iskrzący się niebieski punkt – wychodzący z jego oka, a następnie ulatujący przez szpitalne okno.


Ten niebieski punkt, który nazywamy Błękitną Perłą, przebywa w sahasrarze, duchowym centrum na szczycie głowy.


Jest to ciało Jaźni.


Cała świadomość jest w nim zawarta.


Cały dynamizm procesu oddychania pochodzi z Błękitnej Perły.


Gdy to światło wchodzi w ludzkie ciało, zaczyna się proces oddychania. Gdy opuszcza ciało, świadomość opuszcza obieg krwi, nerwy oraz płuca, pozostawiając wszystko bez energii i bez życia.


Śmierć” jest po prostu nazwą, jakiej używamy na określenie opuszczenia ciała przez Błękitną Perłę.


Bez względu na to, kim jest dany człowiek, śmierć postępuje jego śladem. Nie przychodzi zbyt wcześnie, ani też nie przychodzi zbyt późno.


Moment odejścia jest ustanowiony w czasie narodzin i nie zmienia się chociażby o jedną minutę.

Śmierć jest jedyną rzeczą na tym świecie, która przychodzi zawsze o czasie.


 

Kiedy człowiek ma umrzeć, wszystkie jego czyny – dobre i złe, cnotliwe i grzeszne – ukazują się przed nim w formie obrazów.


Istnieją dwie ścieżki po śmierci. Jedna jest wypełniona światłemi radością, druga zaś – ciemnością i strachem, oczywiście podążamy jedną z tych dróg.


 

W zależności od naszych czynów Bóg decyduje o tym, czego doświadczymy po śmierci.


W Bhagawadgicie Pan opisuje dwa rodzaje bogactwa: bogactwo ziemskie oraz bogactwo boskie.


Ziemskie bogactwo istnieje tylko tutaj, na tym świecie. Nie ma ono żadnej wartości, kiedy opuścimy nasze ciało.


Boskie bogactwo prowadzi nas do Boga.


Boskie bogactwo to nasza miłość, nasze współczucie dla innych, nasze oddanie Bogu.


Ono nam umożliwia osiągnięcie szczęścia i pokoju na tym świecie i towarzyszy nam, gdy odchodzimy.


Boskie bogactwo kupuje Boga.


Ziemskie bogactwo kupuje tylko śmierć.