Żeby poznać prawdziwą, naszą ludzką drogę ewolucyjną trzeba przede wszystkim zaakceptować fakt, iż człowiek nie jest jedyną istotą w kosmosie.

Drugim naukowym faktem, który należy sobie przyswoić jest to, że człowiek jest istotą wielowymiarową. Znaczy to, że jego części występują na kilku gęstościach jednocześnie.

.

Gęstości są to odrębne światy o zupełnie innych własnościach fizycznych. Gęstości jest siedem. Poszczególne gęstości różnią się dosłownie wszystkim. Mają inne ilości wymiarów przestrzennych, zupełnie inne cząstki materii i całkiem inne panujące w nich zasady fizyki.

.

Więcej informacji na temat gęstości znajdziesz na stronie: http://treningantystresowy.pl/?p=5235


Życie istnieje na gęstościach od drugiej do szóstej włącznie. Na gęstości trzeciej i czwartej znajdują się cywilizacje. Jest ich w naszej galaktyce 300 000 000.

Życie dopasowane jest do warunków fizycznych środowiska. Dopasowanie i założenia rozwojowe ujęte są w tzw. ścieżce ewolucyjnej.

Oprócz dostosowania środowiskowego każda ścieżka zakłada określony typ rozwoju. Ma to prowadzić do zebrania różnorodnych doświadczeń i wytworzyć istoty o określonej charakterystyce.

Jest ponad 20 głównych typów ścieżek ewolucyjnych. W ich ramach na każdej planecie lub w rejonie czwartej gęstości powstają ścieżki indywidualne dla każdej cywilizacji. Ich członkowie wykazują bardzo różne cechy.

Są cywilizacje nastawione na technologię, na badania Wszechświata, inne na rozwój wewnętrzny. Są wojownicy, którzy podbijają innych albo bronią przed podbojem. Są tacy, którzy wynajmują się do różnych zadań. Są wielkie imperia siejące życie lub zagładę.

Siewcy życia tworzą matryce genetyczne stając się stwórcami istot.

We Wszechświecie jest taka różnorodność, której człowiek nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić. Jakikolwiek, najbardziej nawet fantastyczny wariant byśmy nie wymyślili, można mieć prawie pewność, że istnieje on gdzieś naprawdę.


Cywilizacje i istoty na ścieżkach ewolucyjnych są na wszystkich możliwych stopniach rozwoju. Naturalnie typ ciał i cel ewolucji dla danych gatunków jest dostosowany do warunków środowiska.

Wcale nie musi być tak jak na Ziemi. Nie mniej jednak, w określonych rejonach kosmosu są podobne typy ciał, pochodzące od tego samego wzorca głównego. Jest tak dlatego, że życie jest bardzo często implantowane na planety przez, wspomnianych wyżej, „siewców” życia. Życie na naszej planecie właśnie tak powstało.

Dlaczego nie dostrzegamy innych gęstości?

Pierwotnym założeniem ścieżki ewolucyjnej człowieka było rozwijanie świadomości w oparciu o zablokowanie postrzegania na czwartej gęstości. Odizolowanie od tego świata a tym samym od innych kosmicznych cywilizacji miało zredukować bodźce zmysłowe na korzyść bardziej wewnętrznego odbioru pozazmysłowego. Miało to ułatwić samodzielne myślenie i generowanie oryginalnych rozwiązań.

Niestety ta sytuacja została wykorzystana przez przedstawicieli innych, o wiele bardziej zaawansowanych od nas technologicznie wojowniczych cywilizacji, którzy niedostrzegani przez nas na czwartej gęstości od wielu tysięcy lat nami manipulują.

By przejąć kontrolę nad nami zmienili nawet nasze DNA pozbawiając je dwóch z pierwotnie czterech istniejących helis.

Z powodu zdegradowania DNA ludzie stali się otępiali i w pewnym sensie zupełnie ślepi. Nie dostrzegają niczego poza trzecią gęstością.

Dlatego panuje u nas powszechne przekonanie, że jesteśmy jedyną inteligentną cywilizacją we Wszechświecie i nie istnieje nic poza tym, co możemy poznać własnymi zmysłami.

Obecnie dzięki zachodzącej w naszej Galaktyce transformacji prowadzącej do podniesienia poziomu ogólnej świadomości mamy szansę wyrwać się z panującego u nas zbiorowego szaleństwa i stanu powszechnej nieświadomości.

Czy potrafimy wykorzystać szansę niesioną przez tzw. Falę 2012 zależy od tego jak wielu ludzi potrafi obudzić się z letargu i zrozumie, że większość panujących wśród nas przekonań jest efektem przeprowadzanych przez „obcych” od tysięcy lat manipulacji służących przejęciu nad nami kontroli i sprowadzeniu nas do roli niewolników na własnej planecie.

Na gęstości trzeciej (widzialny przez nas świat) człowiek ma ciało.

Na gęstości czwartej, ma umysł – konkretną materialną konstrukcję zbudowaną z materii czwartej gęstości.

Na gęstości piątej posiada ciało najwyższe – corpus supremum (nazywane też ciałem przyczynowym) zbudowane z materii tej gęstości.

Z gęstości drugiej, ciało człowieka pobiera cząstki, które zamienia na elektrony, czyli na energię.

Corpus supremum (w skrócie corsup – nasze ciało najwyższe) jest już względnie nieśmiertelne. Rozpada się dopiero w momencie przejścia istoty na szóstą gęstość w świat ducha, którym jest czysta, nieosadzona w materii świadomość.

Cała ta wielowymiarowa konstrukcja człowieka jest umieszczona w siedmiowymiarowej przestrzeni „Ja”.

Jest to wyizolowany dla konkretnej istoty fragment ogólnej przestrzeni Wszechświata, który dostaje ona do indywidualnego zagospodarowania i w której zapisywane są wszystkie jej doświadczenia.

Niezwykle istotnym jest zdanie sobie sprawy, że ten właśnie moment wydzielenia fragmentu z ogólnej przestrzeni Wszechświata i umieszczenie w niej konstrukcji Istoty (człowieka) jest aktem stworzenia, powołaniem jej do Istnienia.

Żeby można było zrozumieć doniosłość tego faktu koniecznym jest przybliżenie pojęcia samej przestrzeni.

Może to rzeczywiście być tylko pewne przybliżenie, gdyż właściwe zrozumienie przestrzeni jest poza zasięgiem ludzkich możliwości.

Przestrzeń jest emanacją Rdzenia, Najwyższej Istoty, którą my ludzie nazywamy bardzo wieloznacznym i nieprecyzyjnym określeniem Bóg.

Przestrzeń będąc emanacją Rdzenia pozostaje również samą „substancją” Najwyższej Istoty.

Jest matrycą i sceną dla całego przejawionego Wszechświata.

Wszechświat z całą swoją strukturą stanowi zawiesinę w przestrzeni.

Przestrzeń jest jednocześnie źródłem i celem, początkiem i końcem.

Przestrzeń jest tym, czym jest Wszechświat a Wszechświat jest tym, czym jest Rdzeń.

Przestrzeń jest tym, co tworzy wszystko. Jest doskonała, ponieważ nie ma w niej błędów (nieciągłości) – żadna informacja nie powtarza się w dwóch różnych miejscach. Każdy punkt przestrzeni ma kontakt z każdym innym punktem.

Wszechświat jest monolitem, w którym każda cząstka zależna jest od każdej innej cząstki. Zmieniając cokolwiek i gdziekolwiek zmuszamy wszystko inne do dopasowania się do tej zmiany.

Wszechświat jest, więc układem będącym w stałej dynamicznej równowadze.

Wszechświat jest tym, co wytworzy przestrzeń i zmodyfikują istoty. Przy czym istoty też są emanacją przestrzeni.

W kontekście tych tak doniosłych informacji możemy uzmysłowić sobie, że wydzielenie fragmentu przestrzeni  i umieszczenie w niej wielowymiarowej konstrukcji człowieka jest aktem jego stworzenia, powołaniem go do istnienia.

Ta nasza cząstka przestrzeni jest właśnie naszym indywidualnym „Ja” – nieodłączalną cząstką całości, monolitu jakim jest Wszechświat. To jest odpowiedź na odwieczne pytanie „Kim jestem?”


Tak zwane oświecenie jest chwilowym aktem osobistego doświadczenia tej jedności. Doświadczenia bycia wszystkim i wszędzie – całym Wszechświatem. Stan ten trwa tylko chwilę. Trwały stan prawdziwej jedności występuje dopiero na siódmej gęstości. Po tym przeżyciu pozostaje jednak wiedza i świadomość tego jak jest naprawdę. Wiedza o tym, że wszystko jest połączone. Całe stworzenie zbudowane jest z tego samego i wszystko to wzajemnie się przenika.

Wszystkie części człowieka są płynnie połączone ze sobą tzw. kształtami przejścia.

Przejścia z gęstości na gęstość tworzą w człowieku niewidoczne dla oczu warstwy ciała tzw. powłoki dyfrakcyjne w ezoteryce nazywane ciałami subtelnymi. W powłokach tych są centra (czakry), które właśnie stanowią wspomniane wyżej kształty przejścia.

Rozwój istoty (nie tylko człowieka) polega na zagęszczaniu informacyjnym przestrzeni „Ja”. Kiedy zostanie przekroczona pojemność informacyjna danej warstwy przestrzeni, następuje kolaps z jednoczesnym przeskokiem na następny poziom.

W ciałach ludzkich żyją nie tylko rodowici Ziemianie. W tej chwili, na naszej planecie przebywa wyjątkowo dużo obcych przybyszów, którzy są tutaj po to, aby obserwować ten ciekawy czas podczas przejścia fali, lub mają za zadanie przeprowadzić naszą cywilizację przez czekającą nas wkrótce transformację  i pomóc nam zorganizować na naszej planecie przyszłe życie.

Najczęściej są to istoty na wyższych niż przeciętni Ziemianie poziomach świadomości. Wyglądają identycznie jak Ziemianie, ale wewnętrznie się różnią.

Ewolucja istoty (człowieka) zaczyna się z chwilą wyposażenia jej w odpowiednie algorytmy (uporządkowane ciągi jasno zdefiniowanych czynności koniecznych do wykonania różnego rodzaju zadań) i podstawową bazę informacyjną konieczną do rozpoczęcia prawidłowego funkcjonowania w harmonii ze środowiskiem. Dostaje również podstawową wiedzę – bazowe programy egregora.

Egregor – to forma materialna, w tym wypadku na piątej gęstości, zaprogramowana w określony sposób. Programy egregorów są w planie ścieżki ewolucyjnej. W postrzeganym przez nas świecie, egregory manifestują się w postaci różnych kultur, narodów, religii i innych mniejszych i większych zróżnicowań.

Każde zwierzę, robak, najmniejsza roślina a nawet bakteria posiada bazowy program i wie, co ma robić. Ten program w przypadku takich stworzeń znajduje się (na Ziemi) w DNA.

Egregor wytwarza formę na piątej gęstości, która zwykle utożsamiana jest z duszą.


Istoty z egregorów są istotami jednorazowymi,
próbnymi. Nie posiadają prawdziwego corsupa (posiadają – pre-corsup) i co za tym idzie – nie posiadają automatycznej możliwości indywidualnej reinkarnacji. Przestrzeń „Ja” nie jest jeszcze w ich prywatnym posiadaniu. Zamieszkują ją tylko chwilowo. Po ich śmierci w tę przestrzeń „wprowadza się” inna istota, najczęściej z tego samego egregora.

Jeżeli przez przestrzeń „Ja” przeszło już wiele istot i jest to przestrzeń „zagospodarowana”, to istota w niej przebywająca ma szansę na wykonanie skoku rozwojowego i otrzymanie awansu na istotę względnie nieśmiertelną. Dzieje się to, jeśli istota (w tym wypadku człowiek) postara się o rozwój świadomości. Zostanie to docenione i po jego śmierci otrzyma on prawdziwy corpus supremum. Od tej chwili zaczyna swoją indywidualną ewolucję.

Pre-corsup i corsup bardzo różnią się budową, funkcją i możliwościami.

Początkujący corsup ma potencjalnie znacznie większe możliwości od dojrzałego pre-corsupa. Przede wszystkim ma zupełnie inny status kosmiczny i tworzy umysł wyższej klasy.


Człowiek z egregoru (z pre-corsupem) nie ma indywidualnej reinkarnacji. Stąd wywodzi się przekonanie o tym, że reinkarnacja nie istnieje. Rzeczywiście, dla tych ludzi jej nie ma. Czy są to wyjątki? Nie. Na Ziemi obecnie jest ok. 85% takich ludzi.


Ciało najwyższe – Corpus supremum można porównać do dysku komputerowego, który należy zapełnić danymi i programami.

Im więcej danych i programów tym więcej możliwości. Zapis ten sam ewoluuje umożliwiając coraz bardziej skomplikowane wewnętrzne połączenia. Buduje to wiedzę a w konsekwencji świadomość.

Świadomość stanowi połączenie struktury istoty z siatkami świadomości. Siatki świadomości to – w ogromnym skrócie – sieć danych dla całego Wszechświata. Połączenie to pozwala na posiadanie świadomości. Im jest ono rozleglejsze tym wyższa może być świadomość istoty.

Proces zapełniania corpus supremum wiedzą i świadomością zajmuje na Ziemi ok. 1500 do 1700 wcieleń. Jak do tej pory, ze wszystkich wcielonych poprzez egregory istot, dokonało tego ok. 3% ludzi.

Proces rozwoju corpus supremum przebiega w trzech głównych etapach.

Pierwszy etap: To otrzymanie tej konstrukcji i powolny rozwój, żmudne zbieranie doświadczeń, najczęściej w sposób przypadkowy. Corsup jest w tym czasie pilnowany przez opiekuna z piątej gęstości. Jest to istota bardziej zaawansowana w rozwoju od swojego podopiecznego i niewcielająca się. Pilnuje ona wykonania planu ścieżki ewolucyjnej.

Czasami interweniuje w momentach szczególnego zagrożenia. W życiu codziennym raczej nie pomaga. To ona decyduje o rodzaju wcielenia. Młody corsup jest mało świadomy i mało aktywny. Mówi się o nim, że śpi.

W tym czasie człowiek jest „ideologicznie” związany z jakimś egregorem, najczęściej z tym, z którego powstał. Z egregora tego bierze treści i wartości z którymi sympatyzuje w trzeciej gęstości.


Drugi etap: Samodzielny. Ten etap osiąga się wtedy, gdy corsup jest zapełniony informacją w ok. 70%. Jest już obudzony i aktywny. Ma świadomość i może decydować o własnym losie i ewolucji.

Od tego momentu sam wybiera wcielenia i nadaje sobie zadania do wykonania. Jest to niebezpieczny moment w rozwoju, ponieważ jeszcze nie jest zbyt mądry i może przeszarżować.

Przekroczenie tego etapu ewolucji jest bardzo trudne dla osobowości. Jest to bowiem całkowite oderwanie się od egregora, czyli od pewnej wspólnoty, z którą człowiek się identyfikował a teraz zostaje osamotniony. Jest rozdarty pomiędzy tym, z czym do tej pory był mocno związany a nieodpartą koniecznością zerwania tych więzów.

Od tego momentu istota ma jako taki status kosmiczny i może otrzymać jakąś ważną misję – np. może stać się prawdziwym lightworkerem.

Tego typu lightworkerów jest w tej chwili na ziemi ok. 25000. Wśród nich jest jeszcze gradacja kompetencji i mocy. Są to lightworkerzy tzw. drugiego kręgu. Kilkudziesięciu wśród nich jest lightworkerami pierwszego kręgu, ale oni są już na następnym poziomie ewolucji. Ludzi na tym poziomie (samodzielnego) i wyższym jest w tej chwili na Ziemi ok. 120 000.

Więcej informacji o tym, kim są lightworkerzy (Strażnicy Światła) znajdziesz na stronie:

http://treningantystresowy.pl/?p=5235

.

Po zakończeniu etapu samodzielnego, człowiek przekracza następną granicę. Wchodzi w etap zwany etapem samomyślącego. Następuje to przy osiągnięciu około 90% ewolucji corsupa. Przy czym rozwój ten musi być zrównoważony. To znaczy, że wszystkie wymagane funkcje muszą być zharmonizowane.

Od tego momentu istota jest traktowana poważnie jako ktoś odpowiedzialny i rozumiejący. Jest to już wysoki poziom świadomości. Takie istoty dostają poważne misje do wykonania o skali globalnej (np. lightworkerzy pierwszego kręgu). Istoty te mają również wysoki status kosmiczny. Z nimi należy się liczyć i nie wolno im robić krzywdy.

Od momentu uzyskania poziomu samomyślącego do całkowitego zakończenia ewolucji na piątej gęstości, potrzeba już tylko od pięciu do siedmiu wcieleń. Przy wysokiej świadomości rozwój jest znacznie szybszy niż przy niskim poziomie.

Po osiągnięciu pełni rozwoju na piątej gęstości następuje kolaps corsupa i przejście świadomości na szóstą gęstość. Kolaps jest to zapadnięcie się przestrzeni egzystencjalnej, po którym materia corsupa rozprasza się.

Można powiedzieć, że jest to śmierć corsupa. Ulegają rozpadowi wszystkie programy i algorytmy strukturalne. Były one potrzebne do zbudowania świadomości. Służyły jako „rusztowanie” do budowy gmachu świadomości.

Wszystkie struktury egzystencjalne służą temu celowi. Życie dla samego życia nie ma znaczenia. Życie jest na usługach świadomości.

Istota, która nie stara się o rozwijanie świadomości  nie zasługuje na przetrwanie. Istoty żyjące automatycznie nie otrzymują prawa do indywidualności.

Po śmierci corsupa pozostaje czysta świadomość. Istota nadal jest indywidualną istotą – nawet bardziej indywidualną niż w każdej poprzedniej formie. Jej „ciało” „zbudowane” jest z samych siatek świadomości osadzonych w indywidualnej przestrzeni „Ja”. Rozwój tutaj polega na przekształcaniu właśnie tej przestrzeni.


Z szóstej gęstości istoty nadal się wcielają w gęstość trzecią i czwartą. Jest im to czasami potrzebne do własnego rozwoju. Ponadto takie istoty podciągają rozwój innych, sprawdzają „na własnej skórze” jak żyje się w zaprojektowanych przez nich ścieżkach ewolucyjnych, itd.

Istoty te mają najwyższe statusy kosmiczne. W cywilizacjach, w których są prawidłowe stosunki społeczne, właśnie one kierują cywilizacjami. W wysoko rozwiniętych cywilizacjach nie ma prawa być na stanowisku przywódczym istota poniżej szóstej gęstości. Istoty ze średnim i poniżej średniego poziomie rozwoju corsupa nie mają prawa do żadnych stanowisk decyzyjnych.

W tej chwili istot z szóstej gęstości na ziemi jest zaledwie kilkadziesiąt. Nie ma dla nich tutaj warunków, są dyskryminowane i zwalczane.

Prym wiodą istoty z pre-corsupem, które w prawidłowo działających cywilizacjach nie mają żadnych praw decyzyjnych. Za to traktowane są jak dzieci, z matczyną troską.

Na ziemi, gdzie panują całkowicie patologiczne stosunki – jest dokładnie odwrotnie. Dzieci wszechwładnie rządzą rodzicami. Mądrych dorosłych związały, zakneblowały i wrzuciły do piwnicy. „Starych nie ma, chata wolna, oj będzie bal”. Rozrabiają do tego stopnia, że już całkowicie zdewastowały swój dom (planetę) i biorąc udział w beztroskiej imprezie, otumanieni używkami z radością dążą do samozagłady.

Po osiągnięciu maksimum rozwoju na szóstej gęstości, co trwa mniej więcej 300 000 ziemskich lat, istota przechodzi na siódmą gęstość.

Przejście to polega na zlaniu się przestrzeni „Ja” z innymi istotami. Faktycznie jest to zjednoczenie z przestrzenią Wszechświata. Jest to ta prawdziwa jedność, o której mówią pisma ezoteryczne. Zachodzi ona dopiero na siódmej gęstości.

Tutaj kończy się cała podróż istoty pomiędzy chaosem pierwszej gęstości, z której się wyłania a świadomością jedności ze wszystkim, co jest, całym Wszechświatem, świadomością bycia jednością z Bogiem.

.

Większość podanych wyżej informacji zaczerpnąłem(głównie w formie cytatów) z książki Między chaosem a świadomością – Hiperfizyka” Joanny Rajskiej, Jacka Czapiewskiego i Moniki Rajskiej.

.

Tutaj dowiesz się więcej o książce:

Między chaosem a świadomością – Hiperfizyka”

.