Eckhart Tolle 2

Eckhart Tolle:

Kto utożsamia się z umysłem, tkwi uwięziony w czasie, pod jarzmem przymusu, który każe mu żyć niemal wyłącznie wśród wspomnień i oczekiwań.

Stąd niekończące się pochłonięcie przeszłością i przyszłością oraz niechęć do tego, żeby oddać należną cześć obecnej chwili i pozwolić jej być.

.

Ten tekst został opracowany na podstawie książki Eckharta Tolle „Potęga teraźniejszości”.


Źródłem skrępowania, niepokoju, napięcia, stresu, trosk – wszelkich form lęku – jest nadmiar przyszłości i niewystarczająca obecność tu i teraz. Poczucie winy, żal, uraza, rozgoryczenie, smutek, pretensja i wszelkie inne rodzaje pamiętliwości spowodowane są nadmiarem przeszłości i niedostateczną obecnością w teraźniejszej chwili.

.

Przymusowe rozpięcie między przeszłością a przyszłością bierze się stąd, że tej pierwszej zawdzięczasz tożsamość a ta druga niesie ze sobą obietnicę zbawienia, takiego czy innego spełnienia.

Im bardziej skupiasz uwagę na czasie – na przeszłości i przyszłości – tym mniej dostrzegasz teraźniejszość, chociaż to właśnie ona jest ze wszystkiego najcenniejsza.

Dlaczego?

Po pierwsze, dlatego, że nic oprócz niej nie istnieje. Jest tylko teraźniejszość. Wieczne teraz to jedyny czynnik – przestrzeń, w której toczy się całe twoje życie. Życie trwa właśnie teraz.

Po drugie, teraźniejszość to jedyny punkt, przez który możesz się wydostać poza wąskie ramy umysłu. Tylko tędy prowadzi droga w niepoddaną czasowi, bezpostaciową sferę Istnienia.

To, co uważasz za przeszłość, jest zachowanym w umyśle, pamięciowym śladem minionej teraźniejszości. Ilekroć wspominasz przeszłość, wskrzeszasz ten ślad – i wskrzeszasz go teraz.

Kiedy przyszłość nadchodzi, pojawia się jako teraźniejszość. Kiedy myślisz o przyszłości, myślisz o niej teraz.

To jasne, że przeszłość i przyszłość same przez się nie są rzeczywiste. Podobnie jak księżyc nie świeci własnym światłem, tylko odbija blask słońca, tak też przeszłość i przyszłość są tylko bladym odbiciem blasku, mocy i rzeczywistości wiekuistego Teraz.

Istoty tego, co mówię, nie sposób pojąć umysłem. Gdy jednak wreszcie udaje się ją zrozumieć, następuje skok świadomości z poziomu umysłu na poziom Istnienia, z poziomu czasu na poziom obecności, i nagle czujesz, że wszystko jest żywe, emanuje energią, pała Istnieniem.

Gdy zagrożone jest samo życie, skok świadomości z czasu w obecność może się zdarzyć całkowicie spontanicznie. Osobowość, która miała dotąd przeszłość i przyszłość, ustępuje na chwilę miejsca intensywnej, świadomej obecności – zupełnie nieruchomej a jednocześnie bardzo uważnej. Odtąd wszelkimi posunięciami, jakich wymaga sytuacja dyryguje ta właśnie świadomość.

Od niepamiętnych czasów mistrzowie duchowi wszystkich tradycji wskazują teraźniejszość jako klucz do wymiaru duchowego.

Mówi się, że istotą buddyzmu zen jest chodzenie po klindze teraźniejszości: rzecz w tym, aby być tak całkowicie, tak bez reszty obecnym, że żaden problem, żaden ból – nic oprócz tego, czym jesteś w samej swojej istocie – nie zdoła w tobie ocaleć.

W teraźniejszości nie istnieje czas, więc wszystkie twoje problemy się ulatniają. Cierpienie nie może istnieć poza czasem, nie przetrwa zatem w teraźniejszości.

Gdy Rinzai, wielki mistrz zen chciał, żeby jego uczniowie przestali zawracać sobie głowę kwestią czasu, podnosił palec do góry i pytał, wolno wymawiając słowa: „Czego brakuje w tej chwili?”.

To doniosłe pytanie nie domaga się odpowiedzi na poziomie umysłu. Stawia się je po to, żebyś skupił uwagę i wniknął głęboko w teraźniejszość. Podobną funkcję ma inne zagadnienie z tradycji zen: „Jeśli nie teraz, to kiedy?”.

Wyznawcy sufizmu, mistycznej gałęzi islamu powiadają: „Sufi jest synem teraźniejszości”.

Przeszłość i przyszłość zasłaniają nam Boga; spal je obie żywym ogniem. (Rumi, wielki poeta i nauczyciel suficki)

Mistrz Eckhart, nauczyciel duchowy z trzynastego wieku, pięknie podsumował tę kwestię:

To właśnie czas nie dopuszcza do nas światła. Nic tak jak on nie stoi Bogu na zawadzie. (Mistrz Eckhart)

Wraz z wymiarem niepodanym czasowi pojawia się odmienny rodzaj wiedzy czy też poznania. To nowe poznanie nie „zabija” ducha, żyjącego w każdej istocie i rzeczy. Nie unicestwia świętości i tajemnicy życia, lecz zawiera w sobie głęboką miłość i szacunek dla wszystkiego, co jest. O tym rodzaju wiedzy umysł nie wie nic.

Umysł nie może poznać drzewa. Może najwyżej przyswoić sobie pewien zestaw wiadomości o drzewie. Mój umysł nie może poznać ciebie, tylko etykietki, osądy, informacje i opinie na twój temat. Jedynie Istnienie ma dar bezpośredniego poznania.

Umysł i jego wiedza też mają w życiu swoje miejsce: praktyczną codzienność. Lecz gdy umysł przejmuje władzę nad wszystkimi aspektami życia i zaczyna decydować nawet o naszych związkach z ludźmi i przyrodą, staje się potwornym pasożytem, który – jeśli się go nie powstrzyma – może z czasem zniszczyć wszelkie życie na Ziemi a w końcu sam także się unicestwi, zabijając własnego żywiciela.

Przełam więc stary nawyk, który każe ci negować bieżącą chwilę i stawiać jej opór. Ucz się odwracać uwagę od przeszłości i przyszłości, ilekroć nie są ci do niczego potrzebne. W życiu codziennym staraj się jak najwięcej przebywać poza wymiarem czasu. Jeśli trudno ci jest wstąpić wprost w teraźniejszość, na początek zacznij obserwować upartą skłonność umysłu do tego, żeby z niej uciekać. Zauważysz, że widziana w wyobraźni przyszłość zazwyczaj jest lepsza albo gorsza od Teraźniejszości. Jeśli jest lepsza napawa cię nadzieją lub wprawia w stan miłego oczekiwania. Jeśli jest gorsza budzi niepokój. Obie są złudzeniem.

Dzięki samoobserwacji w twoim życiu siłą rzeczy pojawi się więcej obecności. Gdy tylko uświadomisz sobie, że jesteś nieobecny – natychmiast stajesz się obecny. Ilekroć udaje ci się obserwować umysł, nie tkwisz już w jego pułapce. Wkroczył nowy czynnik spoza sfery umysłu: przytomny świadek.

Bądź przytomny, bądź obecny jako obserwator umysłu – swoich myśli i emocji a także reakcji na rozmaite sytuacje. Bądź przynajmniej tak samo zainteresowany własnymi reakcjami, jak sytuacją czy osobą, która je wywołuje.

Zauważ też, jak często koncentrujesz się na przeszłości lub przyszłości. Nie osądzaj ani nie analizuj tego, co obserwujesz. Śledź myśl, czuj emocję, obserwuj reakcję. Nie rób z nich osobistego problemu. Wyczujesz wtedy coś, co będzie potężniejsze niż jakikolwiek przedmiot obserwacji: nieruchomą, baczną obecność, ukrytą za treścią umysłu; wyczujesz w sobie milczącego świadka.

Kiedy utożsamiasz się z umysłem, zasilasz go energią; kiedy go obserwujesz, odbierasz mu energię. Utożsamiając się z umysłem stwarzasz czas; obserwując umysł otwierasz wymiar niepodlegający czasowi. Z energii odebranej umysłowi powstaje obecność.

Naucz się posługiwać w sprawach praktycznych pewnym rodzajem czasu, który można by nazwać „czasem zegarowym”. Natychmiast jednak wracaj do stanu teraźniejszej świadomości, kiedy ze sprawami praktycznymi już się uporasz. Unikniesz dzięki temu nawarstwiania się „czasu psychicznego, w którym utożsamiasz się z przeszłością i odczuwasz nieustanny przymus wybiegania w przyszłość.

  • Czy nieustannie usiłujesz dotrzeć gdzieś, gdzie jeszcze cię nie ma?
  • Czy większość twoich przedsięwzięć to tylko środki a nie cele?
  • Czy spełnienie stale jest tuż, tuż? A może doznajesz go jedynie dzięki krótkotrwałym przyjemnościom takim jak seks, jedzenie, picie, narkotyki lub rozmaite podniety i atrakcje?
  • Czy zawsze koncentrujesz się na tym, żeby stać się kimś, coś zdobyć albo osiągnąć?
  • Czy uganiasz się za coraz to nowymi dreszczami i rozkoszami?
  • Czy wierzysz, że jeśli posiądziesz więcej dóbr materialnych to dostąpisz większego niż dotąd zaspokojenia, będziesz nareszcie dość dobry albo psychicznie spełniony?
  • Czy czekasz na kogoś – mężczyznę bądź kobietę – kto nada twojemu życiu sens?

Kiedy świadomość pozostaje w normalnym nieoświeconym stanie utożsamiania z umysłem, moc i nieskończone możliwości twórcze, które skrywa w tobie teraźniejszość, całkowicie przesłania czas psychiczny. Z twojego życia znika wtedy dźwięczność, świeżość, poczucie cudowności. W myśleniu, emocjach, zachowaniach, reakcjach i pragnieniach raz po raz przejawiają się stare schematy niby bez końca powtarzane refreny, zapisany w umyśle scenariusz, który wyposaża cię w jakąś tam tożsamość, ale zniekształca lub przesłania rzeczywistość bieżącej chwili. Umysł nabawia się obsesji na punkcie przyszłości jako azylu, w którym próbuje się chronić przed niezadowalającą teraźniejszością.

Zawsze masz jedynie obecną chwilę. Twoje życie nigdy nie toczy się poza „tą oto chwilą”.

Przeszłość przedłuża własne trwanie, korzystając z tego, że jesteś nieobecny. Poziom twojej świadomości w danej chwili przesądza o tym, jaki kształt przybierze przyszłość – którą możesz oczywiście przeżyć wyłącznie jako teraźniejszość. A więc tylko Teraz może nastąpić prawdziwa zmiana, jedynie Teraz możesz rozpuścić przeszłość.

Ludzie oświeceni zawsze koncentrują się głównie na chwili obecnej, zachowują jednak marginalna świadomość upływu czasu. Innymi słowy, nadal posługują się czasem zegarowym, ale nie włada już nimi czas psychiczny.

Wszystko, co negatywne bierze się z nagromadzenia czasu psychicznego i z oporu przed teraźniejszością. Źródłem skrępowania, niepokoju, napięcia, stresu, trosk – wszelkich form lęku – jest nadmiar przyszłości i niewystarczająca obecność tu i teraz.

Poczucie winy, żal, uraza, rozgoryczenie, smutek, pretensja i wszelkie inne rodzaje pamiętliwości spowodowane są nadmiarem przeszłości i niedostateczną obecnością w teraźniejszej chwili.

Większość ludzi nie bardzo potrafi uwierzyć, że w ogóle osiągalny jest stan świadomości, w którym nie pojawia się nic negatywnego. A tymczasem drogę do takiego właśnie stanu wyzwolenia wskazują wszystkie nauki duchowe, obiecując zbawienie bynajmniej nie w jakiejś urojonej przyszłości, lecz tu i teraz.

Być może nie potrafisz dostrzec, że to czas jest przyczyną twojego cierpienia i problemów. Składasz je na karb konkretnych sytuacji życiowych i z konwencjonalnego punktu widzenia masz owszem rację.

Dopóki jednak nie uporasz się z podstawowym zaburzeniem umysłowym, z którego problemy wynikają – z przywiązania do przeszłości i przyszłości oraz z negacją teraźniejszości – będziesz tylko zastępował stare dylematy nowymi.

W gruncie rzeczy istnieje tylko jeden problem, a jest nim sam umysł uwięziony w czasie. Wydaje ci się, że skupiony jesteś na teraźniejszości, a tak naprawdę twoją uwagę bez reszty pochłania czas. Nie możesz być nieszczęśliwy a zarazem w pełni obecny.

Zapomnij na chwilę o swojej sytuacji życiowej i skup się na życiu.

Sytuacja życiowa trwa w czasie.

Życie istnieje teraz.

Sytuacja życiowa jest tworem umysłu.

Życie jest naprawdę.

Spróbuj odnaleźć „wąską furtkę wiodącą do życia”. Nazywa się ona Teraźniejszość. Spróbuj zawęzić swoje życie do obecnej chwili. W twojej sytuacji życiowej może być mnóstwo problemów, tak jak w większości życiowych sytuacji, ale przyjrzyj się, czy masz jakiś problem w tej oto chwili. Nie jutro ani za dziesięć minut, tylko teraz. Masz teraz jakikolwiek problem?

Kiedy przytłaczają cię problemy nie ma miejsca na to, żeby pojawiło się coś nowego, jakieś rozwiązanie. Staraj się więc przy każdej sposobności tworzyć to miejsce, tworzyć przestrzeń dzięki której odkryjesz życie przesłonięte sytuacją życiową.

.

W pełni wykorzystuj swoje zmysły. Bądź tam gdzie jesteś. Rozejrzyj się. Nie interpretuj, tylko po prostu patrz. Zobacz światło, kształty, barwy, faktury. Uświadom sobie milczącą obecność każdej rzeczy. Uświadom sobie przestrzeń, dzięki której wszystko istnieje. Posłuchaj dźwięków, nie oceniaj ich. Posłuchaj ciszy, ukrytej pod dźwiękami. Dotknij jakiegoś przedmiotu – obojętne jakiego – i rozpoznaj w nim Istnienie. Obserwuj rytm swojego oddechu; poczuj jak powietrze wpływa i wypływa, poczuj w ciele energię życiową. Pozwól wszystkiemu po prostu być, w tobie samym i na zewnątrz. Dopuść do głosu „Jestestwo” wszystkich rzeczy. Wniknij głęboko w teraźniejszość.

.

Pozostawiasz za sobą zabójczy świat umysłowych abstrakcji. Wydobywasz się ze sfery obłąkanego umysłu, który wysysa z ciebie energię życiową tak samo jak z wolna zatruwa i niszczy Ziemię.

Budzisz się ze snu o czasie i wchodzisz w jawę teraźniejszości.

Ilekroć chcesz sprawdzić czy przypadkiem nie dałeś się porwać nurtowi czasu psychicznego możesz posłużyć się prostym kryterium.

Zadaj sobie pytanie:

Czy w  tym, co teraz robię jest radość, swoboda i lekkość?

Jeśli ich nie ma znaczy to, że czas przesłania obecną chwilę a życie jest dla ciebie brzemieniem albo walką.

Jeśli w tym, co robisz nie ma radości, swobody i lekkości niekoniecznie znaczy to, że musisz zacząć robić coś innego. Niekiedy wystarczy zmienić tylko sposób działania.

Jak” zawsze jest ważniejsze niż „co”. Spróbuj poświęcić znacznie więcej uwagi samemu działaniu aniżeli skutkowi, który chcesz dzięki niemu osiągnąć.

W pełni skup się na tym, co niesie z sobą teraźniejszość – cokolwiek by to było. Skupienie wymaga zarazem pełnej zgody na to, co jest, bo nie zdołasz w pełni skupić się na czymś, przed czym jednocześnie się wzbraniasz.

Gdy tylko uszanujesz teraźniejszość, ulotni się cała niedola i mozół a życie popłynie radośnie i swobodnie.

Kiedy twoje działania wynikają ze świadomego kontaktu z obecną chwilą, we wszystkim co robisz – nawet w najprostszych czynnościach – jest doskonałość, staranie i miłość.

Nie przejmuj się więc owocami swoich działań, skup się tylko na działaniu. Owoc sam się pojawi. Jest to potężna praktyka duchowa.

W Bhagawadgicie, – która zawiera jedną z najstarszych i najpiękniejszych nauk duchowych, jakie w ogóle istnieją – brak przywiązania do owoców własnych działań nosi miano karma jogi. Określa się ją jako „drogę uświęconego działania”.

Kiedy wyzbywasz się nawyku uciekania przed teraźniejszością radość Istnienia przenika wszystko co robisz. Gdy tylko ogarniasz swoją uwagą teraźniejszość, doznajesz wrażenia obecności, cichego bezruchu, spokoju.

Przyszłość nie jest już potrzebna jako źródło spełnienia czy satysfakcji – nie oczekujesz, że cię zbawi. Nie przywiązujesz się więc do efektów tego, co robisz. Ani porażka, ani sukces nie może zmienić twojego wewnętrznego jestestwa. Odnalazłeś życie przesłonięte sytuacją życiową.

Pod nieobecność czasu psychicznego twoje wewnętrzne „ja” wyrasta z samego Istnienia, nie zaś z twojej osobistej przeszłości.

Nie odczuwasz już zatem psychicznej potrzeby stawania się kimś innym niż jesteś. Tam w świecie, na poziomie sytuacji życiowej możesz nawet zdobyć majątek, posiąść wiedzę, odnieść sukces, uwolnić się od tego czy tamtego, ale w głębszym wymiarze Istnienia już teraz jesteś pełny, jesteś cały i gdy to sobie uświadomisz, wszystkiemu, co będziesz robić towarzyszyć będzie rozigrana, radosna energia.

Ponieważ uwolniłeś się od czasu psychicznego w twoich dążeniach nie ma już ponurej determinacji: nie powoduje tobą lęk, gniew, niezadowolenie ani potrzeba stania się kimś.

Ani twoje szczęście, ani tożsamość nie zależy od efektów tego, co robisz, toteż lęk cię nie zniewala.

Nie szukasz stałości tam, gdzie nie sposób jej znaleźć: w świecie upostaciowionym, w świecie zysków i strat, narodzin i śmierci.

Nie wymagasz, żeby rozmaite sytuacje, okoliczności, miejsca czy osoby uszczęśliwiały cię, a potem nie bolejesz nad tym, że nie dorosły do twoich oczekiwań.

Wszystko jest uszanowane, ale nic nie ma znaczenia. Formy – rodzą się i umierają, lecz ty świadom jesteś wieczności, którą są podszyte. Wiesz, że temu, co prawdziwe nic nie może zagrozić.

Gdy trwasz w takim właśnie stanie Istnienia, jak może ci się nie powieść? Przecież już ci się powiodło.

.

Tutaj możesz pobrać w PDF elektroniczną wersję książki Eckharta Tolle „Potęga teraźniejszości”.