Budda

.

Bądź czujny. Z uwagą obserwuj swoje doznania, ale ich nie oceniaj i nie reaguj na nie impulsywnie!

.

Poczekaj chwilę i ze spokojnym umysłem i z pełną świadomością podejmuj właściwe działanie.

.

.

Każda reakcja umysłu jest nasionem przynoszącym owoce i wszystko, czego doświadczamy w życiu jest owocem, czyli rezultatem naszych działań  (Budda)

.

Siddhattha Gotama (Budda) osiągnął oświecenie dzięki temu, że odkrył pierwotną przyczynę powstawania pragnień i niechęci i nauczył się usuwać je tam gdzie powstają, na poziomie doznań, czyli wszystkiego tego co czujemy w ciele fizycznym.


Cały zewnętrzny wszechświat istnieje dla nas tylko wtedy, kiedy go doświadczamy, to znaczy, kiedy zewnętrzny przedmiot wejdzie w kontakt z jednym z naszych zmysłów.


Każdy taki kontakt, każde oddziaływanie na nasze zmysły wywołuje w naszym ciele doznania.


Zachodzi wtedy w naszym umyśle proces oceny tego doznania jako dobrego lub złego w oparciu o nasze doświadczenia i uwarunkowania.


W wyniku naszej subiektywnej oceny doznanie staje się dla nas przyjemne lub nieprzyjemne i w zależności od tej oceny reagujemy pragnieniem lub niechęcią.


Zarówno pragnienie czegoś zwłaszcza, jeśli nie możemy tego osiągnąć i zaspokoić naszego pragnienia jak i niechęć zwłaszcza wobec tego, czego nie możemy uniknąć wywołuje w nas napięcie, niepokój umysłu i cierpienie.


Nawykową, odruchową reakcją umysłu jest chęć natychmiastowego odepchnięcia od siebie nieprzyjemnych doznań i przyciągnięcia przyjemnych. Każda z tych reakcji jest zła.


Jeśli czegoś bardzo chcemy to się napinamy. Jeśli czegoś bardzo nie chcemy to też się napinamy. Każde wewnętrzne napięcie blokuje swobodny przepływ energii, wywołuje stres i przyczynia się do powstawania cierpienia.


Napięcie to nie ogranicza się do nas samych. Udziela się wszystkim osobom, z którymi mamy kontakt.


Z pewnością nie jest to właściwy sposób na życie.


Procesy mentalne zachodzą tak szybko, że nasze myśli nie mogą za nimi nadążyć, po prostu nie jesteśmy ich świadomi i reagujemy impulsywnie, gwałtownie.


Świadomy umysł zazwyczaj nie ma pojęcia o tym, czego doświadcza umysł nieświadomy. Reakcje, skryte za zasłoną ignorancji i niewiedzy nieustannie pojawiają się na nieświadomym poziomie umysłu. Zanim dotrą do naszej świadomości stają się tak silne, że z łatwością opanowują umysł.


Za każdym razem, kiedy w umyśle pojawia się zakłócenie, takie jak gniew, nienawiść, strach itp. doświadczamy cierpienia.


Weźmy dla przykłady typową reakcję na agresywne zachowanie wobec nas drugiej osoby np. na złe, obraźliwe, godzące w nasze ego słowa lub gesty. Jeśli poddamy się nawykowej reakcji to również odpowiemy agresją i spowodujemy wzmocnienie złego zachowania naszego adwersarza. W ten sposób możemy spowodować gwałtowną eskalację agresji i sytuacja może się nam wymknąć spod kontroli.


Zwykle później nie chcemy wziąć odpowiedzialności za swoje zachowanie i tłumaczymy się mówiąc: „Ja tego nie chciałem. Nie chciałem tego powiedzieć (zrobić). To się stało tak szybko.”


Nie znając rzeczywistości pozostajemy pod wpływem iluzji, że reagujemy na zewnętrzne bodźce takie jak dźwięk wymawianych słów czy obraz towarzyszących im gestów.


Ten, kto nauczył się obserwować samego siebie wie, że na subtelniejszym poziomie rzeczywistość jest inna.


Kluczowym jest zrozumienie faktu, że nie reagujemy na zewnętrzne bodźce tylko na naszą subiektywną ocenę doświadczanego doznania!


Doznanie jest łącznikiem pomiędzy zewnętrznym przedmiotem i naszą reakcją. Cały proces zachodzi tak szybko, że nie uświadamiamy go sobie.


Ktoś, kto nigdy nie obserwował rzeczywistości wewnątrz siebie nie wie, co się dzieje głęboko w nim samym, nie wie, że reaguje pragnieniami i niechęcią, wytwarzając w ten sposób napięcie, które go unieszczęśliwia.


Uświadamiając sobie swoje doznania należy zachować wobec nich spokój i równowagę umysłu, poczekać kilka chwil i dopiero potem podejmować decyzję wybierając właściwy sposób działania.


Kiedy nauczymy się obserwować doznania obiektywnie, bez identyfikowania się z nimi i bez ich oceniania, rozpocznie się proces oczyszczania i stary nawyk ślepego reagowania i powiększania cierpienia będzie coraz słabszy i w końcu zostanie pokonany.


Trzeba się tylko nauczyć obserwować.


Trzeba się nauczyć jak działać zamiast reagować.


Poprzez uczenie się, jak być świadomym wszystkich doznań wewnątrz siebie i jak zachować w stosunku do nich spokój i równowagę umysłu, zatrzymujemy proces reagowania tam gdzie on się zaczyna. I w ten sposób uwalniamy się od cierpienia.


Kiedykolwiek pojawi się w życiu trudna sytuacja ten, kto nauczył się obserwować doznania nie ulegnie nawykowej ślepej reakcji.


Nawet, jeśli pojawi się ból to będzie mógł go obserwować bez cierpienia.


Wszystko, co zostało stworzone, jest nietrwałe i przemija.


Cały wszechświat zmienia się nieustannie, ale zwykłe intelektualne rozumienie tej rzeczywistości niczego nie zmienia, trzeba tego doświadczyć wewnątrz siebie.


Czasami jakieś traumatyczne doświadczenie, np. śmierć bliskiej osoby, przymusowo stawia nas w obliczu bolesnej prawdy o przemijalności, dzięki której zaczynamy uświadamiać sobie bezsens gonienia za ziemskimi dobrami oraz kłócenia się z innymi.


Wszystko jest ulotne, efemeryczne, w każdym momencie pojawia się i  zanika, ale szybkość i ciągłość tego procesu stwarza iluzję trwałości.


Jedynym sposobem rozwiania tego złudzenia jest nauczenie badania siebie samego i doświadczanie rzeczywistości swojej fizycznej i mentalnej struktury.


To jest to, co zrobił Siddhattha Gotami, aby stać się Buddą.


Odrzucił wszelkie z góry przyjęte założenia i rozpoczynając od poziomu powierzchniowej, widocznej rzeczywistości, przeniknął do najsubtelniejszego poziomu i odkrył, że cała fizyczna struktura, cały materialny świat jest utworzony z subatomowych tzn. mniejszych od atomu cząsteczek.


Cząsteczki te są podstawowym materiałem budulcowym materii i same nieustannie pojawiają się i znikają z ogromna prędkością tryliony razy na sekundę.


W istocie w świecie materialnym nie ma żadnej trwałości.


Współcześni naukowcy potwierdzili wnioski Buddy i udowodnili doświadczalnie, że cały materialny wszechświat składa się z subatomowych cząsteczek, które błyskawicznie pojawiają się i znikają.


Niestety, ich mądrość jest tylko intelektualna.


Tylko, kiedy doświadczymy osobiście rzeczywistości własnego przemijania, możemy zacząć uwalniać się od cierpienia.


Wszystkie doznania są chwilowe, nietrwałe i przemijają.


Jeśli doświadczymy ich nietrwałości bezpośrednio dzięki obserwacji własnych doznań fizycznych, wtedy zrozumienie, które się w nas rozwinie, będzie rzeczywistą mądrością, dzięki której uwolnimy się od cierpienia.


Ten, kto uczy się sztuki obserwacji samego siebie, szybko zorientuje się, że działanie mentalne jest najważniejsze, ponieważ to ono jest nasieniem, działaniem przynoszącym rezultat.


.
Stąd biorą się słowa Buddy:


Umysł poprzedza wszystkie zjawiska, umysł ma największe znaczenie, wszystko rodzi się w umyśle.


Jeśli mówisz lub działasz z zanieczyszczonym umysłem, wtedy cierpienie idzie w ślad za tobą, tak jak koła wozu toczą się za ciągnącym go zwierzęciem.


.

Jeśli mówisz lub działasz z czystym umysłem, wtedy szczęście idzie w ślad za tobą, tak jak cień, który nigdy cię nie odstępuje.(Budda)


.

Jak można uwolnić się od cierpienia?


Po pierwsze należy zaakceptować fakt, uniwersalną prawdę, że cierpienie istnieje. Każda żyjąca istota doświadcza cierpienia. Przez całe życie spotykają nas doświadczenia, które się nam nie podobają i czujemy się przez to nieszczęśliwi.


Uwolnić się od cierpienia możemy usuwając jego przyczyny.


Siddhatta Gotama odkrył, że zawsze, kiedy powstanie pragnienie zatrzymania przyjemnego doznania albo pozbycia się nieprzyjemnego, zaczynamy cierpieć kiedy pragnienie to nie jest spełnione.


Jeśli bacznie przyjrzymy się wszystkim cierpieniom w życiu, zobaczymy, że ich źródłem zawsze jest jedno z czterech rodzajów przywiązań, które stale rozwijamy w swoim życiu.


Pierwsze to przywiązanie do naszych pragnień, do nawyku, że ciągle czegoś chcemy.


Zawsze, kiedy w umyśle pojawia się jakieś pragnienie, towarzyszy mu fizyczne doznanie. Chociaż na głębokim poziomie wywołuje to stan nierównowagi to na poziomie powierzchniowym owo doznanie sprawia nam przyjemność i chcemy, aby trwało.


Jak tylko zaspokoimy pragnienie, towarzyszące mu doznanie znika, więc stwarzamy nowe pragnienie po to, by doznanie sprawiające nam przyjemność trwało dalej. Stajemy się nałogowcami pragnień i pomnażamy w ten sposób swoje cierpienie.


Innym przywiązaniem jest kurczowe trzymanie się pojęć „ja” i „moje” bez zrozumienia, czym jest naprawdę „ja”.


Nie znosimy krytykowania ani krzywdzenia naszego „ja”. Przywiązanie to rozciąga się na wszystko, co „ja” posiada, na wszystko, co jest „moje”.


Nie rodziłoby to cierpienia, gdyby owe „moje” rzeczy trwały wiecznie i gdybyśmy mogli wiecznie cieszyć się „ja”. Ale prawo natury jest takie, że prędzej czy później wszyscy musimy umrzeć. Przywiązanie do tego, co nietrwałe i przemijające nieuchronnie przynosi cierpienie.


Podobnie rozwijamy w sobie przywiązanie do poglądów i przekonań, nie znosząc jakiegokolwiek krytykowania ich i nie akceptując faktu, że inni mogą mieć inne poglądy.


Nie rozumiemy, że każdy z nas patrzy na świat przez okulary innego koloru. Jeśli zdjęlibyśmy kolorowe okulary, zobaczyliśmy rzeczywistość taką, jaka jest, niezabarwioną żadnym kolorem. Zamiast tego wolimy obstawać przy przywiązaniu do koloru swoich okularów, do swoich przekonań i z góry przyjętych osądów.


Kolejny rodzaj przywiązania to kurczowe trzymanie się swoich ceremonii, rytuałów i praktyk religijnych. Nie chcemy zrozumieć, że są to tylko zewnętrzne gesty, niezawierające w sobie istotnej treści.


Jeśli pokazano komuś drogę do doświadczenia prawdy bezpośrednio w sobie, a ten ktoś dalej jest przywiązany do pustych, zewnętrznych gestów, rodzi to wewnętrzny konflikt powodujący cierpienie.


Jest oczywiste, że cierpienie w życiu, takie jak choroba, starość, śmierć, ból fizyczny i mentalny są nieuchronnymi konsekwencjami narodzenia się.


Jaka jest w takim razie przyczyna narodzin?


Bezpośrednią przyczyną jest oczywiście fizyczny związek rodziców, ale w szerszej perspektywie narodziny są częścią nieskończonego procesu stawania się, zachodzącego w całym wszechświecie.


Proces ten nie kończy się w momencie śmierci. Ciało rozkłada się i dezintegruje, ale świadomość łączy się z inną materialną strukturą i nadal trwa, podlegając procesowi stawania się.


A co uruchamia proces stawania się?


Jego przyczyną są przywiązania, które stale w sobie rozwijamy.


Przywiązanie rodzi silne reakcje, które wywierają wielki wpływ na umysł. Pod koniec życia jedna z nich pojawia się w umyśle i staje się impulsem do kontynuacji przepływu świadomości.


Siddhatta Gotami odkrył, że przywiązanie pojawia się w momencie, kiedy reagujemy sympatią na coś, co się nam podoba albo antypatią na coś, co się nam nie podoba. Sympatia przeradza się w wielkie pragnienie, pożądanie a antypatia w wielką niechęć, nienawiść. Nienawiść jest lustrzanym odbiciem pożądania – obie reakcje zamieniają się w przywiązanie.


Źródłem cierpienia, jego najgłębszą przyczyną jest ignorancja, niewiedza. Niewiedza rozpoczyna łańcuch wydarzeń, przez które sami sobie stwarzamy mnóstwo cierpienia. Jeśli usunie się niewiedzę, usunie się też cierpienie.


Jak można tego dokonać? Jak przerwać ten łańcuch?


Przepływ życia, umysłu i materii już się rozpoczął. Popełnienie samobójstwa nie rozwiąże problemu, spowoduje tylko nowe cierpienie.


Nie można też zniszczyć samych zmysłów, gdyż wiąże się z tym zniszczenie siebie. Jak długo istnieją zmysły, tak długo będzie zachodził ich kontakt z odpowiadającymi im przedmiotami. A zawsze, kiedy zachodzi kontakt, pojawia się doznanie w ciele fizycznym.


Unikalny element nauczania Buddy polega na zidentyfikowaniu fizycznego doznania jako zasadniczego punktu, w którym zaczyna się niechęć i pragnienie oraz na stwierdzeniu, że w tym właśnie miejscu należy je eliminować.


I to tu właśnie jest miejsce, gdzie można przerwać ten łańcuch.


Poprzednio każde doznanie powodowało reakcję sympatii lub antypatii, które zamieniały się w ogromne pragnienie lub niechęć, w wielkie cierpienie.


Ale teraz, zamiast reagowania na doznania, możemy nauczyć się obserwować je ze spokojem i zrównoważonym umysłem, rozumiejąc, że one też przeminą.


W ten sposób doznania stają się dla nas źródłem mądrości i zrozumienia nietrwałości wszystkiego, co zostało stworzone i przemijania.


Świadomość wymaga tylko skupienia uwagi i postrzegania rzeczy, jakimi są. Nie musimy niczego zmieniać. (Jon Kabat-Zinn twórca metody redukcji stresu opartej na uważności)


W ten sposób można zatrzymać toczące się koło cierpienia i zacząć obracać je w przeciwnym kierunku – w stronę wyzwolenia.


Nie może to być dogmat, w który uwierzysz ani filozofia, którą zaakceptujesz intelektualnie.


Musisz zbadać siebie, aby odkryć prawdę. Zaakceptujesz to jako prawdę tylko wtedy, kiedy tego doświadczysz. Usłyszenie prawdy jest ważne, ale w ślad za usłyszeniem musi iść rzeczywista praktyka.


Wszystkie nauki Buddy muszą być zastosowane w praktyce i doświadczone osobiście, aby doprowadziły do usunięcia cierpienia.

.

.

Tekst ten opracowałem na podstawie wykładów S.N. Goenki nauczyciela medytacji Vipassana.

.

Medytacja Vipassana – Dowiedz się jak bardzo zmienia ludzi