W pewnej wschodniej przypowieści gospodarz chciał odpocząć od ciężkiej, codziennej pracy i poświęcić się refleksjom nad swoim życiem. Zatrudnił więc Demona.


Z początku wszystko dobrze się układało. Demon zajął się wszelkimi sprawami, obrządzał bydło, wykonywał wszystkie prace w polu, naprawiał maszyny i remontował budynki.


Bardzo szybko uporał się z bieżącymi sprawami i domagał się nowych zadań. Gospodarzowi jednak coraz trudniej było znajdować dla niego nowe zajęcia.


Demon nie mógł żyć bez pracy. Jeśli nie miał nic nowego do roboty to wracał do tego, co już było zrobione. Orał świeżo zasiane pola. Rozwalał dopiero, co wyremontowane budynki i stawiał je na nowo. Często też bardzo głośno rozprawiał o tym, co będzie robił w przyszłości nie dbając o słuszność swoich założeń i celowość swoich przedsięwzięć. Nie dawał gospodarzowi ani chwili spokoju, ciągle domagając się nowych zadań do wykonania.


Gospodarz nie chciał pozbywać się tak zdolnego i pracowitego pracownika, ale nie dawał już rady z wymyślaniem dla niego nowych prac. Miał tego dosyć i postanowił coś z tym zrobić.


Wbił na środku podwórka wysoki pal i kazał Demonowi po nim chodzić. Wchodzić, schodzić, wchodzić, schodzić, wchodzić, schodzić, wchodzić, góra, dół, góra, dół, góra, dół…


Demon z wielką werwą zabrał się do nowej „pracy”.


Wchodził na pal i z niego schodził, tam i z powrotem, tam i z powrotem, tam i z powrotem…


Po pewnym czasie jego ruchy stawały się jednak coraz wolniejsze, coraz wolniejsze, coraz bardziej ospałe, aż w końcu zszedł z pala, zwinął się w kłębek u jego podstawy i zasnął.


Gospodarz był bardzo zadowolony ze swojego pomysłu.


Nie tracąc cennego pracownika znalazł sposób na to by móc od czasu do czasu uwolnić się od jego nadgorliwości i spokojnie w ciszy odpocząć, zregenerować swoje siły i pomedytować.

.


Każdy ma takiego Demona, który cały czas musi się czymś zajmować, skacze nam po głowie i nie daje spokoju. Ciągle rozpatruje stare, zamknięte sprawy, których przecież już zmienić nie możemy albo ucieka w przyszłość, która jest niepewna i może być pełna niespodziewanych wydarzeń.


Czy chcemy czy nie chcemy ciągle zamartwiamy się różnymi kłopotami, problemami z brakiem pieniędzy, ze zdrowiem, z pracą, rodziną, znajomymi, obcymi.


Czasem mamy już tego myślenia dosyć i chcemy odpocząć a On dalej nie daje nam spokoju, myśli, rozpamiętuje, planuje, przeżywa, roztrząsa …


Zwariować można od tego myślenia!


W tej pełnej stresów gonitwie zapominamy o tym, co najważniejsze, o sobie i o swoich priorytetach.


Stajemy się nerwowi, niespokojni. Tak naprawdę trudno skupić się nam na jednej istotnej sprawie a co najważniejsze nie możemy się od tego ciągłego napięcia uwolnić, odpocząć, zregenerować swoje siły. Taki stan może nas doprowadzić do utraty wewnętrznej równowagi i do poważnych schorzeń psychosomatycznych.


Dlatego też musimy przejąć kontrolę nad naszym zwariowanym Demonem, od czasu do czasu krępować go i usypiać, by mieć spokojną chwilę dla siebie.


Jak to zrobić?


Jest na to bardzo prosty sposób, tak prosty jak ten pal wbity na środku podwórka.

.


Dokładnie o tym piszę w moim Bezpłatnym Biuletynie.

Kliknij tu i zapisz się.