(Fragment książki Kena Wilbera – „Jeden Smak”)

.

.

To było ledwie kilka dni temu, wciąż to pamiętam, jakby działo się teraz, żywe, elektryzujące, niesamowite. Siedziałem sam w domu, było późno, może koło północy. Wyraźnie czułem, że ktoś lub coś jest w domu – znasz to uczucie?


Najpierw mnie to bardzo przestraszyło, byłem poważnie przestraszony. W końcu zebrałem się na odwagę, żeby obejść cały dom. Sprawdziłem go bardzo dokładnie. Usiadłem z powrotem i wtedy to się zdarzyło.


Bardzo intensywna ognista kula, nie wiem, jak inaczej to nazwać, po prostu zmaterializowała się tuż przede mną w pokoju gościnnym. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale nigdy przedtem nic takiego mi się nie przytrafiło, nie mam żadnych widzeń, rozumiesz? To nie było wyładowanie elektryczne.


Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale to było żywe. Powiem prosto: to była Miłość. To był żywy ogień Miłości i Światła. Jestem tego tak pewien, jak tego, że tu siedzę.


To jakby przesunęło się sprzede mnie na szczyt mojej głowy, potem wróciło przede mnie, potem na szczyt mojej głowy. Kiedy znajdowało się na szczycie głowy, cały kręgosłup zaczął wibrować i strzelające prądy biegły w górę, prosto do szczytu. Zupełne szaleństwo, co?


Kiedy zrozumiałem, że to jest Miłość, to zwyczajnie znikło, tak po prostu. Zwyczajnie odeszło, lecz śmiertelnie mnie przestraszyło. Ale nie wtedy, to znaczy, wtedy mnie nie przestraszyło. Dało mi uczucie całkowitego bezpieczeństwa, nigdy jeszcze tak się nie czułem.


Słyszałem o tym, wiesz, o tym świetle na końcu tunelu. Tylko że ja nie byłem martwy. Ale wiem, co wiem, że gdzieś tam jest Miłość.


Mam jakieś dziwne uczucie w całym ciele. Boli mnie kręgosłup, jakby ktoś podłączył go do gniazdka w ścianie, nie wiem, co to właściwie jest. Ale prawda jest gdzieś tam. Wiem to. I wiem, że zacząłem się modlić, żeby zwyczajnie podziękować.

.

.

Natura cofa się przed swoim Bogiem, Światło znajduje własną Siedzibę. Nie myślę o niczym, kiedy wchodzę w ten niezwykły przestwór. Idę do środka i w górę, do środka i w górę, do środka i w górę, i nie mam żadnych odczuć w ciele.


W istocie nie wiem nawet, gdzie jest moje ciało ani czy w ogóle je mam. Jestem świadomy tylko błyszczących powłok świetlistej błogości; każda ustępuje następnej, każda delikatniejsza, a jednak mocniejsza, jaśniejsza, a jednak bledsza, intensywniejsza, a jednak trudniejsza do ujrzenia.


Przede wszystkim jestem Pełny. Moja pełnia nie ma końca w tym oceanie światła. Moja pełnia nie ma końca w tym oceanie błogości. Moja pełnie nie ma końca w tym oceanie miłości.


Nie wyobrażam sobie, żebym mógł czegoś chcieć, czegoś pragnąć, szukać czegoś. Nie mogę przyjąć więcej, niż już jest, tutaj, w nieskończonej pełni.


Jestem poza sobą, poza światem, poza bólem i cierpieniem, poza self, i wiem, że to jest dom Boga i wiem, że jestem w Obecności Boga.


Jestem jednym z Obecnością, to oczywiste. Jestem jednym z Bogiem, to pewne. Jestem jednym z Duchem, to wiadome.


Nigdy nie będę pragnął więcej, gdyż tutaj, w świetlistej mgle nieskończoności, Łaska płynie obficie.


Wokół krawędzi tej miłości-błogości są łagodne łzy, delikatnie przypominające, że tak bardzo tego chciałem, tak bardzo tego pragnąłem, tak rozpaczliwie za tym tęskniłem – być nasyconym, aż do krańców wszechświata, być pełnym, wolnym i spełnionym.


Przez wszystkie te lata, wszystkie żywoty, szukałem tylko tego, szukałem, cierpiałem i wyłem za tym. Dlatego łagodne łzy stoją na krawędzi mojej nieskończoności i przypominają mi o tym.


Z tego Światła i Miłości biorą się wszystkie rzeczy, tego teraz jestem pewien, bo widziałem to okiem mojej prawdziwej duszy.


Do tego Światła i Miłości wszystkie rzeczy wrócą, tego teraz jestem pewien, bo widziałem to okiem mojej prawdziwej duszy.


I wróciłem z przesłaniem: Pokój niech będzie z wami, moi ludzcy bracia i siostry; i pokój niech będzie z wami, moi zwierzęcy bracia i siostry; i pokój niech będzie z wami, moi nieożywieni bracia i siostry – gdyż wszystko jest dobrze.


Wszyscy jesteśmy z tego samego Światła i Miłości, tego teraz jestem pewien, bo widziałem to okiem mojej prawdziwej duszy.

.