Co jest w życiu najważniejsze? Co jest najważniejsze dla mnie?

Rozważając te kwestie doszedłem do zaskakującego wniosku, że właśnie:

Najważniejszym w życiu jest wiedzieć, co jest w życiu najważniejsze!

Zastanawiałem się kiedyś dawno, bardzo dawno temu, długo, bardzo długo (zajęło mi to cały rok) nad tym, co to jest szczęście, co może mnie uczynić szczęśliwym?

Oczywiście, ponieważ byłem wtedy jeszcze młody, pierwsze moje myśli były związane z seksem. Wydawało mi się, że to właśnie seks jest tym, co daje najwięcej radości i szczęścia.

Z własnego doświadczenia wiedziałem już jednak, że czysty seks to tylko chwilowe zapomnienie, krótka chwila przyjemności, po której pozostaje niesmak i zażenowanie.

Po zaspokojeniu tej skądinąd ważnej potrzeby nie chce się już wtedy zbyt długo pozostawać z partnerką, raczej szuka się pretekstu by jak najszybciej po prostu od niej uciec.

Przyjemne doznania rodzą jednak pragnienie ich powtarzania. Jeśli nie możemy ich zaspokoić cierpimy. Jeśli znowu ulegniemy pokusie też będziemy się źle czuć.

Nie tędy, więc droga do szczęścia. Czułem, że pragnę czegoś innego. Szukałem miłości, ale nie wiedziałem jak ona wygląda. Pragnąłem kochać i być kochanym, ale moja miłość długo była bezdomną.

.

Smutne to

gdy miłość bezdomną  jest,

gniazda swego utkać nie może,

tuła się po różnych kątach.

Pomóż jej mój Boże!

Z nadzieją patrzy w przyszłość,

złym oczom się nie poddaje,

choć sama nie wiele może

wszystko co ma rozdaje.

Niepewność i smutek ją męczy,

żal za serce chwyta,

spełnienia pragnie – cudu tęczy,

o drogę do nieba pyta.

Seks jest piękny, każdemu potrzebny, wręcz niezbędny do prawidłowego funkcjonowania.

Ale pięknie i wspaniale jest wtedy, gdy wynika on z uczucia.

Gdy jest prawdziwa, bezinteresowna, wzajemna miłość oparta na głębokim zaufaniu do siebie to powstaje niesamowita bliskość psychiczna, wręcz duchowa. Chce się wtedy być ze sobą cały czas niezależnie od tego, co się robi. Bardziej chce się dawać niż brać. W takiej otoczce bliskość fizyczna, seks staje się czymś absolutnie naturalnym.

I bywa tak wspaniale, że uczucia i myśli układają się w słowa wiersza np. tak:

.

Nie wiem jak to się stało,

że dusza i ciało

tak pragnie znowu żyć,

podzielić się sobą,

nacieszyć się Tobą –

po prostu razem być.

Zwrócić ku sobie oczy –

głęboko zajrzeć w nie,

nie mówiąc ani słowa –

mocno przytulić się.


Nie trzeba marzyć,

nie trzeba śnić –

wystarczy razem być.

Czy znasz to uczucie?

Bywa tak, że przytulasz się do kochanej osoby, mocno, bardzo mocno a ona mówi: Przytul mnie!?

O co tu chodzi?

Po prostu o to, że chce się być bliżej, bardziej niż jest to fizycznie możliwe. Przytulasz głowę do głowy i chciałbyś ją wcisnąć do wewnątrz jej głowy.

Chciałoby się wejść do środka tej drugiej osoby całym sobą, połączyć się z nią, zlać się w jedną niepodzielną istotę.

Dlaczego tak jest? Dlaczego miłość jest taka ważna?

Dlaczego Jezus powiedział: „Oto nowe przykazanie daję wam, żebyście się wzajemnie miłowali”?

Dlaczego Św. Augustyn napisał: „Kochaj i rób, co chcesz”?

To pragnienie zlania się w jedno z ukochaną osobą wynika z głębokiej, nieuświadomionej tęsknoty za tym, Czym tak naprawdę Jesteśmy.

Mamy oczy a nie widzimy, mamy uszy a nie słyszymy.

Nie wiemy, nie uświadamiamy sobie, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy Tym Jednym, co Jest.

Występowanie przeciw drugiemu, czynienie krzywdy komukolwiek i czemukolwiek to tak na prawdę jest krzywdzeniem samego siebie.

Kochaj, więc bliźniego swego jak siebie samego!

Zrozumiałem, że miłość rodzi miłość. Im więcej miłości, radości i szczęścia dajesz tym więcej otrzymujesz.

Nie chodzi tu tylko o miłość w związku partnerskim. To dotyczy miłości w bardzo szerokim zakresie, miłości do ludzi, do zwierząt, do przyrody.

Ta Miłość, tak na prawdę w nas już Jest. Jeśli Ją w sobie odnajdujemy, to odczuwamy Ją do wszystkiego, co Jest!

Po roku rozważań zrozumiałem, że szczęścia mogę mieć tyle ile potrafię go dać innym. Postawiłem sobie za cel pracować nad sobą (a jest, nad czym, o jest!), zmieniać się i postępować tak by ludzie w moim towarzystwie po prostu dobrze się czuli.

Myślę, że teraz jest dobry moment na to by zacytować modlitwę Św. Franciszka z Asyżu, która jest dla mnie bardzo ważnym przesłaniem a nawet mottem, myślą przewodnią do postępowania w życiu tak by miało ono sens i było szczęśliwym.

Oto ona:

.

O Panie,

uczyń z nas narzędzia Twego pokoju,

abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;

wybaczenie, tam gdzie panuje krzywda;

jedność, tam gdzie panuje zwątpienie;

nadzieję, tam gdzie panuje rozpacz;

światło, tam gdzie panuje mrok;

radość, tam gdzie panuje smutek.

Spraw,

abyśmy mogli nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;

nie tyle szukać zrozumienia, co ozumieć;

nie tyle szukać miłości, co kochać;

albowiem dając – otrzymujemy;

wybaczając – zyskujemy przebaczenie;

a umierając, rodzimy się do wiecznego życia.